Kiedyś współpracowałem z fundacją „Dziecko’ senator Marii Łopatkowej. Najkrócej mówiąc, Fundacja zajmowała się najcięższymi sprawami w Polsce. Sprawy te były zawsze szeroko nagłaśniane przez prasę i telewizję .Dotyczyły obrony dziecka w trudnych sprawach rozwodowych. Fundacja badała sytuację rodzinną dziecka, rozmawiała z rodzicami, znajomymi, psychologami. Na podstawie wielomiesięcznych badań , można było określić, przy którym z rodziców powinno zostać dziecko. Opinia Fundacji przeważnie była brana pod uwagę przez sąd.
Pani Maria jest bezkompromisowa w dociekaniu prawdy. Nie cofa się przed atakowaniem sądu, czy prokuratury, czy opinii psychologa, jeżeli uzna , że jest ona fałszywa, bo takie zdarzają się , głównie pod wpływem pieniędzy.
Łopatkowa świetnie pisze(napisała ponad 25 książek – polecam). Są to prawdziwe historie, bardzo ciekawe.
Kluczowym elementem , w/g pani Marii – w wychowaniu dziecka jest miłość. Dziecko powinno być kochane. Łopatkowa stworzyła tzw. Pedagogikę Serca, według której – najkrócej mówiąc – jeżeli dziecko jest wychowywane w miłości i dobroci, to w przyszłości nie może być złe.
Gdyby tak zastosować to w praktyce, to źli ludzie , albo stali by się marginesem, albo by zniknęli. Pedagogika Serca stała się jednym z przedmiotów akademickich na Akademii Pedagogiki Specjalnej. Za moich czasów władzą wykonawczą w Fundacji były trzy dziewczyny: Aga ,Ania i Asia. Te panie , w obronie dziecka , nie przebierały w środkach, czasami było na pograniczu prawa. Ale były skuteczne. W rezultacie tych działań wiele dzieci zostało obronionych. Z takich głośniejszych spraw wspomnę sprawę Haszmada – Egipcjanina, który – po śmierci żony – chciał zabrać dzieci do Egiptu, ale polskie sądy nie pozwalały mu na to przez kilka lat. .Jakieś trzy lata temu, udało mu się wyjechać – w dużej mierze dzięki Fundacji – wystąpił w TVN, i powiedział, że wystąpi przeciwko Polsce do Międzynarodowego Trybunału i zażąda odszkodowania. Sądy reprezentowały opinie, że lepiej , jak dzieci będą w domu dziecka, niż dać je naturalnemu ojcu(głupiemu arabowi), który je kocha , i którego one kochają, co widać gołym okiem.
Drugą taką głośną sprawą była sprawa Rafaeli – dziewczynki, która nie chciała być wychowywana przez mamę, a sąd postanawiał na siłę , że ma być przy mamie. Po takich wyrokach, dziewczynka uciekała z domu, lądowała w pogotowiach opiekuńczych, gdzie jest nieciekawe towarzystwo. W końcu, dzięki szerokiemu nagłośnieniu sprawy przez Fundację, sąd uszanował wolę Rafaeli i postanowił, że władzę rodzicielską będzie sprawowała ciocia dziewczynki.
W fundacji wpadł mi w łapy raport jakiejś komisji(chyba oenzetowskiej), badającej przez kilka miesięcy sytuację dzieci w Polsce .Jednym z elementów raportu była LISTA STEREOTYPÓW FUNKCJONUJĄCYCH W PRZEKONANIACH POLAKÓW, którą wiernie przytaczam:
1.Świat jest okrutny, dziecko trzeba hartować do życia
2.Ja byłem bity i wyszło mi to na dobre
3.Dziecko bije się dla jego dobra; biję, bo mi na nim zależy, bo je kocham.
4.Dziecko jest własnością rodziców, to jest moje dziecko, mogę z nim zrobić, co chcę.
5.Niegrzeczność uprawnia do bicia.
6.Bez bicia dziecka się nie wychowa, karanie jest niezbędne do wychowania i nauki.
7.Tyłek nie szklanka, klaps nikomu nie zaszkodził.
8.Posłuszeństwo najwyższą wartością.
9.Dzieci i ryby głosu nie mają.
10.Lęk gwarantem i dowodem szacunku.
11.Swoboda jest niebezpieczna.
12.Nie trzeba było mnie denerwować, to przez ciebie
13.Inni to robią, bicie jest sprawdzoną metoda wychowawczą.
A jak to się ma do Konwencji Praw Dziecka, podpisanej 20.XI 1989 w Nowym Jorku, a ratyfikowanej przez Polskę w 1990 r. ?
Dzieci i ryby głosu nie mają
Art.13 Konwencji:
- Dziecko ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność do poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i idei każdego rodzaju, bez względu na granice, w formie ustnej, pisemnej, bądź za pomocą druku, w formie artystycznej lub Az wykorzystaniem każdego innego środka przekazu według wyboru dziecka.
- Wykonywanie tego prawa może podlegać tylko takim ograniczeniom, które są przewidziane przez prawo i które są konieczne dla:
a) poszanowania praw lub dobrego imienia innych osób lub
b) ochrony bezpieczeństwa narodowego, porządku publicznego(ordre public), publicznego zdrowia lub moralności.
bicie dziecka
Art.19 Konwencji:
1.Państwa – Strony będą podejmowały wszelkie środki ustawodawcze, administracyjne, socjalne i wychowawcze dla ochrony dziecka przed wszelkimi formami gwałtu, zamachu lub brutalności fizycznej lub psychicznej, porzucenia lub zaniedbania, złego traktowania lub wyzysku , w tym wykorzystywania w celach seksualnych, dziecka, które pozostaje pod opieka jego rodziców lub jednego z nich, jego opiekuna(ów) prawnego(ych) albo jakiejkolwiek innej osoby , której je powierzono.
2.Tego rodzaju środki ochronne będą obejmowały, tam gdzie to jest właściwe, skuteczne przedsięwzięcia w celu stworzenia programów socjalnych zmierzających do dostarczenia koniecznego wsparcia dziecku oraz osobom sprawującym opiekę nad dzieckiem , jak również innych form działań prewencyjnych dla ustalania , informowania, wszczynania i prowadzenia śledztwa, postępowania, notowania wyżej opisanych przypadków złego traktowania dziecka oraz – tam , gdzie jest to właściwe – ingerencję sądu.
Właściwie każdy z w/w stereotypów
gwałci w/w Konwencję. W „prorodzinnym kraju” Romana Giertycha, dziecko olewane jest ciepłym moczem , w szczególności przez polityków.
Powracając do Marii łopatkowej ,to jako pierwsza ośmieliła się obalić pomnik Matki Polki i powiedzieć, że są matki i rodzicielki, czym naraziła się wojującym sufrażystkom.
Ten wpis dedykuję bogoojczyźnianemu Romanowi z Ciemnogrodu, bo – kurwa mać – nigdy nie słyszałem, żeby bronił bitych i molestowanych dzieci
Pewnie sam dostawał w dupę, i uważa, że mu to na dobre wyszło. Sądząc, po tym , co mówi, to w „ bańkę „ pewnie też zaliczał.
P.S. Już tyle lat wychowuję córkę i ani razu nie dostała klapsa. Do tej pory nie znalazłem sytuacji, w której można byłoby uderzyć dziecko.